sobota, 13 października 2018

PASTELE OLEJNE- PIERWSZA PRÓBA

W poradnikach piszą o tym, żeby „się rozrysowywać”. Czasem to robię, czasem nie. Zapominam.
Wzięłam ze sobą pastele suche Pentel (6 kolorów) i kupione na promocji olejne (20 sztuk) tej samej firmy. Po przyjeździe pomazałam nimi trochę i stwierdziłam, że się nie różnią od kredek świecowych. Parę razy zastanawiałam się, czy w ogóle podczas tego pobytu ich użyję. I tuż po takiej myśli wbiłam w google „rysowanie pastelami”. Fajnie to wygląda. Natknęłam się na ten poradnik: https://www.youtube.com/watch?v=foqnOO5c_bo Wydał mi się trochę wydumany, z tymi kratkami, nazwami, różnymi sposobami użycia. Ale zachęcił do wyciągnięcia pasteli i mazania. Narysowałam oko i w żaden sposób nie mogłam zrobić białym kolorem tego błysku. Ale przecież w tym poradniku było o sposobie nakładania za pomocą szpachelki. Nie miałam nic pod ręką, to końcówką długopisu wydrapałam, nałożyłam i jest delikatny błysk. To jednak ten filmik ma sens. Czasem trzeba łopatologicznie. I zachciało się jednak malować coś pastelami…. Nie wydają już mi się takie, jak kredki świecowe. Nie wiem, co mi się uda, ale popróbuję.




 
Kartek z modelami, wydartych z gazet nie wyrzucam- może za jakiś czas jeszcze raz narysuję ich portrety. Ale teraz chcę zrobić kolejny. I trafiam na fajne zdjęcia (chodzi o wielkość twarzy) dwójki noblistów. Najpierw pani Murad. Ten smutek w oczach jest bezdenny. Potem może pan Mukwege- choć tu trudniej, bo i ręka, i kolor skóry- jak to narysować? Trzeba będzie jeszcze o tych walorach poczytać…
Jak dobrze, że jest komputer, internet. Nie umiem sobie wyobrazić pracy w charakterze opiekunki- 24 godziny na dobę, przez 60, albo i dłużej dni bez obecnej techniki. Siedzisz w cudzym domu, zrobisz to, co do ciebie należy. I siedzisz. Siedzisz. Koszmar. Ile można wziąć gazet, książek w walizce??? A teraz mam Gazetę Wyborczą w prenumeracie, czytnik ebooków. Z rodziną mogę porozmawiać kiedy chcę przez komórkę. I są kursy rysowania online- technika dowolna. A kiedyś? Wielki, wielki szacunek dla koleżanek sprzed ery internetu i całej tej reszty gadżetów!

Zrobiłam sobie PLENER. Na przerwie chodzę na spacery. Jest taka jedna ławeczka tuż przy lesie, gdzie rozciąga się piękny widok- pagórki, w tle góry (nie za wysokie, ale wyglądają ładnie). Wzięłam pastele, podkładkę… Wyszło coś takiego… Ciężko to skomentować, ale jeszcze do tych „kredeczek” się nie zraziłam. W domu na kartce pomazałam wszystkimi kolorami- żeby je wypróbować, do tego oko, usta. 





 

Może spróbuję najpierw ołówkiem, potem nimi pokolorować? Pewnie usłyszałabym- „tak się nie robi!”, ale nie mam zamiaru się tym przejmować. Jeśli mi się spodoba tak właśnie będę robić!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

PASTELE OLEJNE PENTEL KONTRA STAEDTLER

Nie mogłam się oprzeć, i jak w bardzo dobrze zaopatrzonym sklepie papierniczym (miejscowość liczy sobie zaledwie 7000 mieszkańców) zobacz...