poniedziałek, 5 listopada 2018

PASTELE OLEJNE PENTEL

Nie chciało mi się rysować nic konkretnego. Tak sobie mazałam najpierw ołówkiem, potem olejnymi pastelami. I zachciało mi się pokolorować jeden z nieudanych portretów uśmiechniętego chłopaczka z rodziny. Już wcześniej o tym myślałam- w końcu nadszedł czas. Bardzo mi się to podobało. Kolor otwiera tyle możliwości. Oczywiście trzeba się nim nauczyć posługiwać. Ale z tego, co wyszło jestem zadowolona. Może niekoniecznie z ostatecznego efektu, ale mazanie pastelami mi się podobało, nakręciło pozytywnie, chcę więcej. No i to chodzi. 








 

Czasem jestem zadowolona z pracy (celowo nie napisałam „efektu’, bo niekoniecznie wychodzi mi to, co chciałabym), czasem mniej, ale to fajne momenty i takie energetyczne. I to jest to!
W tej pracy wrogiem jest znużenie. Nie zmęczenie, takich zleceń jest chyba stosunkowo niewiele, gdzie jest dużo wysiłku. Ja na takie nie trafiałam. Ale ta powtarzalność, uwiązanie w cudzym domu- jedynie z dwugodzinną przerwą, kiedy można wyjść i odetchnąć inną atmosferą. Chyba, że się trafi w miejsce, które widziałam w ogłoszeniu: „Na zakupy jeździ się z córką samochodem, bo z domu wychodzi się prosto na czteropasmową jezdnię. Dom stoi samotnie”. Czyli spacery mogą być pod znakiem zapytania, a na pewno nie ma spotkań z Polkami- opiekunkami, jak tutaj. To naprawdę trzeba mieć czym zająć czas, bo można zwariować.


Dalszy ciąg „projektu oczy”- tylko w kolorze. Bardzo mi się podoba takie rysowanie. I w taki właśnie sposób- nie na gładko. Tyle, że podobieństwa do modelki jakoś brak. Ale jak malowałam akurat tę dziewczynką ołówkiem, to tez podobieństwa nie było. Patrzę na te różne oczy na kartkach- i niektóre od razu są rozpoznawalne. Inne nie. To narysowałam inną dziewczynkę, która bardziej podobna do siebie wychodziła. No i odrobinę lepiej. To ta z piwnymi oczyma. Z jednej strony fajniej mi się tak rysuje, z drugiej trudniej uchwycić to „coś” niż ołówkiem, choć tu też nie rewelacja. W obu przypadkach delikatny szkic ołówkiem, ale zakrywany jest on pastelami. I trzeba bardziej uważać, zwłaszcza z ciemnymi kolorami, bo potem tego nie da się zakryć. Ale w tutorialu dotyczącym sposobu nakładania pasteli olejnych było coś o zdrapywaniu, to spróbuję. 






 

No niestety, czarna kreska przy oku się roztarła, ale nie zniknęła- po próbie zdrapywania.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

PASTELE OLEJNE PENTEL KONTRA STAEDTLER

Nie mogłam się oprzeć, i jak w bardzo dobrze zaopatrzonym sklepie papierniczym (miejscowość liczy sobie zaledwie 7000 mieszkańców) zobacz...